Kontakt

Adam Gasperowicz

Nowy Dwór 12
67-312 Niegosławice

tel. +48 725 334 338

Odwiedziny

Liczba wizyt na stronie: 257085

Tłumaczenie

Informacje o Stronie

Hodowla

O mnie i mojej hodowli

Gołębiami zainteresowałem się w 1990 roku. Miałem wówczas 15 lat. Niemalże od samego początku miałem to szczęście trafiania na rzetelnych hodowców, od których nabyty materiał b.dobrze sprawiał się w lotach. Pierwszym z nich był, niestety już nieżyjący, Ryszard Bednarski z Przemkowa. Krew z gołębi, które wówczas u niego nabyłem przewija się do dzisiejszego dnia na moim gołębniku. Były to gołębie starych Polskich ras.

Jednak tym, który naprawdę mnie pchnął do przodu w sporcie gołębiarskim jest Alfred Bistram z Monachium. Wiedza, którą mi przekazał jak również materiał, którym mnie zasilił okazały się niezmiernie cenne. To również on zapoznał mnie z kilkoma hodowcami, u których nabyłem materiał bez większego ryzyka. Tą gorszą stroną pobytu w Monachium było to iż nie mogłem dla gołębi poświęcić zbyt wiele czasu. A prawdę mówiąc przez ostatnie 11 lat ptakami zajmowała się moja mama. To ona karmiła, trenowała, obrączkowała jak również wysyłała na loty gołębie w tym okresie. I to z naprawdę niezłym skutkiem. Przez kilka ostatnich lat pomagała jej w tym również moja żona.

Co chodzi o gołębie, które przez ostatnie lata dobrze się sprawdziły na gołębniku to trzeba wymienić:

PL-206-98-4648 (Bednarski) znakomity lotnik, a teraz rewelacyjny gołąb rozpłodowy. Daje b.dobre potomstwo z różnymi samicami.

DV-6976-03-501 (Ślepa), jej ojciec to wnuk Fieneke 5000 Vervoorta. Samica ta sprawdziła się b.dobrze w rozpłodzie.

DV-5001-03-57 (De Klak 57) oraz DV-6797-96-72(Stichelbaut) - również te ptaki dają kapitalne potomstwo.

W ostatnich 2 latach sprowadziłem również gołębie Schroyensa (rasy Houben), Koopmana, kolejne gołębie z linii Fieneke 5000 (Vervoort), Vandenabeele, Poortvliet (mistrz Holandii w 2008r. na średnim dystansie), jak również od Roberta i Stanisława Stolarczyków (czołowych hodowców Oddziału Wojcieszów).                                                          

Pozdrawiam,

Adam Gasperowicz